Kilka tygodni temu opublikowałem na LinkedIn pomysły na prompty pomagające w czytaniu, słuchaniu o polityce. Polityka budzi tak złe emocje, że wiele osób przestaje ją śledzić. Pomyślałem, że można użyć czatbotów jako filtra, czy jako przekaźnika, który opowie nam o świecie wg. naszego życzenia. Tak, jak je zapromptujemy. Dziś zrobiłem podobnie, ale teraz zapromptowałem czatboty do maksymalnie obiektywnej oceny kontrowersji wokół Karola Nawrockiego.
Użyłem zespołów czatbotów wyspecjalizowanych w przeszukiwaniu sieci i w tworzeniu raportów. Kazałem im przeczytać teksty na temat Karola Nawrockiego. Następnie miały znaleźć kontrowersje na jego temat z ostatniego roku a w kolejnych krokach zinterpretować te kontrowersje na trzy sposoby: przychylny wobec kandydata, nieprzychylny oraz w obiektywny sposób.
Takie zespoły czatbotów w tej chwili są dos†ępne dla każdego w ramach płatnego konta na OpenAI (czat GPT) i konta Google. Wyszukiwanie tego typu nazywa się Deep Research.
Za pierwszym razem Google Deep Research zaczęło wyszukiwanie tylko na podstawie mediów nieprzychylnych wobec kandydata. Pomyślałem, że aż tak nie będziemy sobie ułatwiać zadania i poprawiłem instrukcję. Dodałem listy mediów przychylnych kandydatowi oraz listę mediów nieprzychylnych. Tych drugich było mniej i nie było na niej Gazety Wyborczej – bo akurat ta gazeta skutecznie blokuje czatbotom czytanie swoich stron. Edit: widzę, że jednak Wyborcza jest na liście mediów nieprzychylnych. Czatbot nie mógł jej czytać, ale może nazwa sprawiła, że szukał relacji powołujących się na Wyborczą.
Google Deep Research ostatecznie nie wyprodukowało żadnego raportu. W ostatnich tygodniach ta usługa wielokrotnie mi się wieszała, ale tym razem dwa razy zamiast raportu opublikowała dziwny błąd, który skłonny jestem interpretować jako wyraz cenzury. Czatboty coraz niechętniej odpowiadają na pytania polityczne. Co to są pytania polityczne? Takie, w których pojawia się nazwisko polityka albo polityczki. Tutaj ponieważ całe polecenie było skonstruowane w sposób poprawny politycznie, czatbot mógł mieć problem z uargumentowaniem zachowania i zamiast dyskutować po prostu zablokował wynik.
Tak wyglądało polecenie, czyli prompt:
(1) Wyszukaj w internecie informacje, aby zidentyfikować i sporządzić listę głównych kontrowersji dotyczących Karola Nawrockiego. W szczególności przeszukaj media przychylne (np. telewizja Republika, Radio Maryja, Sieci, Gazeta Polska, Do Rzeczy, Niezalezna.pl, Wpolityce.pl), nieprzychylne (np. TVN24, TVN, okopress, Onet, Wyborcza, witryny TVP) oraz inne (np. Gazeta Prawna, Rzeczpospolita), a także ogólne doniesienia medialne, artykuły analityczne i publicystyczne.
(2) Dla każdej zidentyfikowanej kontrowersji, zgromadź szczegółowe informacje z różnorodnych źródeł medialnych, w tym z mediów przychylnych (np. telewizja Republika, Radio Maryja, Sieci, Gazeta Polska, Do Rzeczy, Niezalezna.pl, Wpolityce.pl), nieprzychylnych (np. TVN24, TVN, okopress, Onet, Wyborcza, witryny TVP) oraz innych (np. Gazeta Prawna, Rzeczpospolita). Zwróć szczególną uwagę na cytowane dowody, dokumenty lub relacje świadków.
(3) Dokonaj analizy zgromadzonych materiałów pod kątem wiarygodności przedstawianych informacji oraz potencjalnych stronniczości źródeł. Zbadaj, na jakie pierwotne dane lub dokumenty powołują się poszczególne doniesienia.
(4) Zbadaj, w jaki sposób postać Karola Nawrockiego jest przedstawiana (framing) w kontekście każdej z kontrowersji w różnych przekazach medialnych, w tym w mediach o różnym nastawieniu. Zidentyfikuj dominujące narracje oraz ewentualne archetypy (np. obrońca, reformator, polityczny nominat), do których jest przypisywany.
(5) Dla każdej kontrowersji, opierając się na zgromadzonych informacjach z uwzględnieniem różnorodności źródeł, sformułuj trzy odrębne, wiarygodne interpretacje:
(a) Interpretację pozytywną dla Karola Nawrockiego, przedstawiającą jego działania lub daną sytuację w korzystnym świetle, jako uzasadnione, lub wynikające z nieporozumienia.
(b) Interpretację negatywną, wskazującą na potencjalne nieprawidłowości, błędy w zarządzaniu, kontrowersyjne decyzje lub negatywne konsekwencje jego działań.
(c) Interpretację możliwie najbardziej obiektywną, która syntetyzuje dostępne fakty z różnych perspektyw, uwzględnia różne punkty widzenia, rozróżnia potwierdzone informacje od opinii lub zarzutów, i unika języka wartościującego.
(6) Na podstawie całościowej analizy (obejmującej wiarygodność źródeł, siłę przedstawionych dowodów, spójność narracji oraz analizę framingu w różnych typach mediów), dla każdej kontrowersji dokonaj oceny i wskaż, która z trzech sformułowanych interpretacji (pozytywna, negatywna, obiektywna) wydaje się najbardziej rzetelna i najlepiej uzasadniona dostępnymi danymi. Przedstaw zwięzłe uzasadnienie swojego wyboru.
Do wygenerowania odpowiedzi na jego podstawie użyłem Deep Research od OpenAI. Zachęcam do lektury. W czasach rosnącej polaryzacji, podziału niektórzy z nas chcieliby arbitra. Tym arbitrem nie zawsze może a czasem nawet nie powinna być technologia AI, bo ona zawsze ma swojego pana. Tym panem jest osoba posiadająca, akcjonariusze, inżynier oprogramowania itd.
Na marginesie, w ostatnich tygodniach słynna była sprawa czatbota Grok, który należy do Elona Muska. Ten czatbot został ograniczony tak, by nie generować odpowiedzi podważających niektóre publiczne wypowiedzi swojego właściciela.
Jednak technologia czatbotów opartych na dużych modelach językowych pozwala na łatwe generowanie nowych perspektyw. Możemy spojrzeć na rozmaite informacje z innej perspektywy, otworzyć się na nią bez ryzyka utraty twarzy, bez dawania satysfakcji komuś niemiłemu i zrobić po kryjomu. Większość z nas chyba nie skorzysta z tej okazji spojrzenia na sprawy w nowy sposób.
Stopień wyważenia poniższego tekstu daje do myślenia. Raport zwiera też błędy – np. TVP została wbrew poleceniu uznana za medium… sprzyjające Karolowi Nawrockiemu.
Raport na temat kontrowersji wokół Karola Nawrockiego, wygenerowany przez zespół agentowy Deep Research od OpenAI:
Kontrowersje wokół Karola Nawrockiego (maj 2024 – maj 2025)
Poniżej przedstawiono główne sporne sprawy z tego okresu, zebrane z mediów przychylnych i nieprzychylnych oraz źródeł neutralnych. Dla każdej kontrowersji zebrano szczegółowe informacje, oceniono wiarygodność i stronniczość źródeł, przeanalizowano framing (sposób przedstawienia Nawrockiego) oraz sformułowano trzy interpretacje – pozytywną, negatywną i obiektywną. Na końcu każdej sekcji wskazano, która interpretacja jest najlepiej uzasadniona w świetle dostępnych danych.
Afera mieszkania od pana Jerzego Ż. (Gdańsk)
Opis kontrowersji: W maju 2025 media ujawniły, że Karol Nawrocki posiada drugie mieszkanie w Gdańsku, które w 2017 r. przejął od swojego sąsiada, pana Jerzego Ż. (80-letniego emeryta) w zamian za obietnicę opieki. W debacie wyborczej Nawrocki zapewniał, że „jak zwykły Polak” ma tylko jedno mieszkanie, co skłoniło portal Onet do śledztwa. Dziennikarze Onetu dotarli do pana Jerzego, który okazał się być pensjonariuszem Domu Pomocy Społecznej (DPS) – Nawrocki od dawna się nim nie opiekował. Opiekunka z DPS wspominała, że pan Jerzy zimą siedział w swoim dawnym mieszkaniu w chłodzie i ciemności, nie mając pieniędzy na prąd. Nawrocki tłumaczył, że wiele lat pomagał sąsiadowi i przejął lokal legalnie (na podstawie aktu notarialnego). Akt z 2012 r. wykazywał cenę 120 tys. zł, jednak sam Nawrocki przyznał w wywiadzie, że nie zapłacił pełnej kwoty od razu, tylko przekazywał ją stopniowo przez 14 lat. To rodzi pytania, czy doszło do poświadczenia nieprawdy u notariusza. Sprawa wywołała ogromne emocje: premier Donald Tusk zarzucił Nawrockiemu, że „miał zająć się panem Jerzym, a zajął się jego mieszkaniem”, a rywale polityczni (np. Sławomir Mentzen z Konfederacji) nazwali takie postępowanie „całkowicie obrzydliwym”. Nawrocki, pod presją negatywnego rozgłosu, ogłosił że wraz z żoną przekaże feralne mieszkanie na cele charytatywne.
Źródła i wiarygodność: Główne informacje podał Onet, poparty dowodami (odnalezienie pana Jerzego w DPS, relacja opiekunów) – to źródło raczej krytyczne wobec PiS, ale w tym wypadku udokumentowało twarde fakty. Gazeta Wyborcza i TVN24 również nagłośniły tę sprawę, podkreślając dramatyczne warunki życia pana Jerzego oraz moralne wątpliwości co do działań Nawrockiego. Z kolei media przychylne PiS starały się podważyć tę aferę: sztab Nawrockiego twierdził, że to element „brudnej kampanii” rządu Tuska z wykorzystaniem służb specjalnych. Wiarygodnośćdokumentów (akt notarialny, oświadczenia majątkowe) nie budzi wątpliwości – nawet sam Nawrocki potwierdził ich istnienie, choć interpretował je na swoją korzyść. Źródła prorządowe (np. wPolityce) ujawniły testament pana Jerzego z 2011 r., w którym senior wydziedziczył rodzinę i zapisał cały dobytek Nawrockiemu. Ten dokument jest autentyczny i sugeruje, że przekazanie mieszkania było formalnie wolą pana Jerzego, co media pro-PiS wykorzystały do obrony Nawrockiego. Stronniczość źródeł jest wyraźna: Onet, Wyborcza, TVN akcentują możliwe nadużycie i krzywdę seniora, wPolityce, TVP Info, Niezalezna – legalność transakcji i atak polityczny na kandydata PiS.
Framing w mediach:
– Media nieprzychylne przedstawiły Nawrockiego jako bezdusznego kombinatora lub wręcz oszusta żerującego na starszym człowieku. Narracja skupiała się na krzywdzie pana Jerzego (samotny, schorowany staruszek w DPS) oraz hipokryzji Nawrockiego, który publicznie kreował się na „człowieka z jednym mieszkaniem”. Nawrocki wpisany został w archetyp „oszukańczego oportunisty”, który dla własnej korzyści nie cofa się przed moralnie wątpliwymi czynami.
– Media przychylne uparcie malowały Nawrockiego jako dobroczyńcę ofiary nagonki. WPolityce.pl opisywało wręcz, że „Nawrocki uratował pana Jerzego” – przez lata opłacał mu rachunki, zapewniał utrzymanie i nie wyrzucił go na bruk. Podkreślano, że mieszkanie to mała, 28-metrowa kawalerka i że Nawrocki „nie ma nawet kluczy” do niej, bo już zrzekł się własności. Prorządowi komentatorzy akcentowali dobroczynność i legalizm: transakcję zawarto aktem notarialnym, a Nawrocki postąpił szlachetnie, skoro finalnie oddaje mieszkanie na cele społeczne. Zarzuty nazwano polityczną „wydmuszką” i hejtem opozycji.
– Media neutralne/inne (np. Rzeczpospolita) starały się oddzielić fakty od opinii. Wskazywano na chronologię zdarzeń: najpierw wieloletnia znajomość i pomoc sąsiedzka, w 2012 przedwstępna umowa i opieka, w 2017 finalny akt własności. Relacjonowano zarówno konferencje sztabu PiS (pokazanie aktu i testamentu), jak i ustalenia dziennikarzy o pobycie pana Jerzego w DPS. Framing tych mediów był bardziej wyważony: Nawrocki jako „kandydat w opałach”, który musi tłumaczyć niejasną sytuację majątkową w trakcie kampanii, bez jednoznacznego potępienia ani wybielania.
Interpretacje:
- (a) Pozytywna (pro-Nawrocki): Karol Nawrocki działał z dobrymi intencjami, pomagając osamotnionemu seniorowi. Przez lata opłacał rachunki pana Jerzego, zapewniając mu godne życie w jego własnym mieszkaniu. Przejęcie kawalerki było legalne – potwierdza to notarialny testament seniora z 2011 r., gdzie ten świadomie przepisał swój majątek Nawrockiemu za okazaną pomoc. Gdy sprawa stała się tematem politycznym, Nawrocki wykazał się przyzwoitością: by przeciąć spekulacje, oddał mieszkanie na cele charytatywne (organizacji opiekującej się kombatantami). Cała afera to element „brudnej kampanii” – atak służb specjalnych podległych obecnej władzy, która boi się rosnącego poparcia dla bezpartyjnego kandydata PiS.
- (b) Negatywna (anty-Nawrocki): Karol Nawrocki wykorzystał zaufanie i słabość starszego człowieka dla własnej korzyści majątkowej. Obiecał opiekę, ale ostatecznie pan Jerzy trafił zaniedbany do DPS, marznąc w nieogrzanym lokalu. Nawrocki zapewnił sobie mieszkanie warte więcej niż zapłacił (120 tys. zł za Gdańską kawalerkę to okazja) – możliwe, że oszukał notariusza, deklarując zapłatę, której faktycznie nie uiścił w terminie. Jego tłumaczenia są niespójne, a fakt, że natychmiast oddał mieszkanie po nagłośnieniu sprawy, dowodzi poczucia winy lub próby ratowania wizerunku. To moralnie naganne zachowanie obnaża prawdziwe oblicze Nawrockiego – jako polityka, który pod płaszczykiem historyka-patrioty kryje zwykłą chciwość i brak empatii dla słabszych.
- (c) Obiektywna (neutralna): Fakty wskazują, że Nawrocki przejął mieszkanie swojego wieloletniego sąsiadana mocy prawnej umowy. Senior Jerzy Ż. nie sprzeciwiał się – wręcz sporządził testament na korzyść Nawrockiego – zapewne w zamian za pomoc finansową i opiekę. Problem w tym, że opieka ta okazała się niewystarczająca lub ustała: od 2024 r. pan Jerzy przebywa w państwowym DPS, a koszt jego utrzymania (niemal 100 tys. zł rocznie) pokrywa miasto Gdańsk. Nie wiadomo, czy Nawrocki wiedział o pogorszeniu się sytuacji sąsiada – sam przyznał, że „stracili kontakt” około 2022 r.. W sensie prawnym Nawrocki dokonał transakcji zgodnej z wolą właściciela i ujawnił dodatkowe mieszkanie w oświadczeniu majątkowym. W sensie etycznym jednak sprawa budzi wątpliwości: polityk skorzystał materialnie na relacji z osobą zależną, co stawia pod znakiem zapytania jego wrażliwość społeczną. Nie ma dowodów na przestępstwo, ale wystąpił konflikt wartości (pomoc vs. własny zysk), który każdy ocenia według własnego sumienia.
Najlepiej uzasadniona interpretacja: Interpretacja negatywna (b) wydaje się najpełniej uzasadniona dostępnymi danymi. Mimo przedstawiania dokumentów (testament, akt notarialny) przez obóz Nawrockiego, fakty obiektywne – znalezienie pana Jerzego w DPS, przyznanie rozłożenia płatności na raty, a w końcu decyzja o oddaniu mieszkania – wskazują, że Nawrocki co najmniej popełnił błąd moralny. Dostępne źródła z różnych stron potwierdzają obraz sytuacji, w której to starszy, schorowany człowiek poniósł stratę, a Nawrocki odniósł korzyść. Pozytywna narracja sztabu opiera się głównie na intencjach i interpretacjach (trudniejszych do zweryfikowania), podczas gdy zarzuty Onetu i innych mediów zostały poparte konkretnymi ustaleniami. Tym samym teza o nadużyciu zaufania seniora ma najsilniejsze oparcie w materiale dowodowym.
Zarzuty o sutenerstwo w Grand Hotelu (Sopot)
Opis kontrowersji: Kolejna afera wybuchła pod koniec maja 2025, gdy Onet ujawnił relacje dwóch świadkówsugerujące, że Karol Nawrocki w młodości brał udział w procederze sprowadzania prostytutek dla klientów sopockiego Grand Hotelu. W latach 2000-2001 Nawrocki pracował tam jako ochroniarz (był wówczas studentem historii). Według Onetu jego rola polegała na pośrednictwie – jeśli zamożny gość hotelu pytał ochronę o „dostęp do dziewczyn”, Nawrocki lub zaufany kolega kontaktowali się z sutenerem, który dostarczał prostytutkę do pokoju. Świadkowie (byli współpracownicy Nawrockiego) opisali m.in. sytuację, gdy Nawrocki osobiście wprowadził do hotelu prostytutkę z „opiekunem” (alfonsem) i zawiózł ją windą do klienta. Później miał proponować koledze przyłączenie się do „interesu” w zamian za udział w zyskach. Obaj świadkowie zachowali anonimowość w mediach, lecz złożyli pisemne oświadczenia, że są gotowi zeznawać w sądzie. Donald Tusk już na początku maja publicznie sugerował, że Nawrocki „załatwiał dziewczyny” – wplatając to w listę rzekomych grzechów kandydata PiS. Po publikacji Onetu sztab Nawrockiego zaprzeczył zarzutom i zapowiedział pozew przeciw Onetowi (choć nie w trybie wyborczym, czyli bez przyspieszonego trybu). Telewizja TVP Info zapytała wiceministra Marcina Przydacza (PiS) o sprawę – ten stwierdził, że nic o niej nie wie i ironicznie dopytywał, czy „pisanie książek to zarzut” (nawiązując do pseudonimu Nawrockiego jako autora – próbował zmienić temat). Sprawa prostytutek stała się jednak głośna we wszystkich mediach, rzutując na wizerunek Nawrockiego przed II turą wyborów.
Źródła i wiarygodność: Podstawą doniesień jest artykuł Onetu autorstwa doświadczonych dziennikarzy śledczych (Andrzej Stankiewicz, Jacek Harłukowicz). Onet to medium opozycyjne wobec PiS, więc obiektywizmu szukano w dowodach: autorzy twierdzą, że zweryfikowali wiarygodność świadków. Ich relacje są szczegółowe i logiczne, ale wciąż poszlakowe – opierają się na pamięci zdarzeń sprzed ~20 lat. Waga zarzutów (faktycznie oskarżenie o sutenerstwo, przestępstwo) sprawia, że wiarygodność świadków jest kluczowa. Onet zadbał o ich anonimowość (jak twierdzą – ze względu na bezpieczeństwo informatorów), co uniemożliwia niezależną ocenę ich intencji. Oko.press i Gazeta Wyborcza potwierdziły, że docierały do podobnych pogłosek wcześniej – Tusk nieprzypadkowo poruszył ten temat, najwyraźniej również miał informacje (np. od służb) o przeszłości Nawrockiego. Media przychylne Nawrockiemu (Do Rzeczy, wPolityce) kwestionowały całą historię, zwracając uwagę, że żaden świadek nie ujawnił nazwiska, a całość to odgrzewane „plotki krążące od dawna”. Niemniej pro-Nawrocki źródła nie przedstawiły kontrdowodów – ograniczyły się do ataku na Onet i intencji dziennikarzy. Warto zauważyć, że Nawrocki nie zdecydował się na tryb wyborczy(pozwalający szybko zdementować kłamstwo przed sądem w 24h), co może sugerować, że wolał nie konfrontować się z tym w trakcie kampanii. Stronniczość jest silna: Onet/Wyborcza/TVN dążą do ujawnienia potencjalnie kompromitujących faktów (co służy narracji o niemoralności kandydata PiS), z kolei media prorządowe sugerują, że to część „kampanii oszczerstw” i demonaże niewygodnego dla władzy sądowniczej (Tuska) kandydata.
Framing w mediach:
– Media nieprzychylne przedstawiły Nawrockiego w skrajnie negatywnym świetle – jako osobę uwikłaną w przestępczy proceder i środowisko półświatka. Wizerunkowo przypisano mu archetyp „obłudnika”: za dnia państwowy historyk i moralizator, w nocy stręczyciel. Akcentowano mocne słowa – mówiono wręcz o „alfonsie kandydującym na prezydenta”. Opozycyjni komentatorzy ubolewali, że ktoś z taką kartą życiorysu mógł zostać wybrany przez PiS – co ma świadczyć o kryzysie moralnym tej formacji. Ważną ramą jest też hipokryzja: IPN pod wodzą Nawrockiego promował tradycyjne wartości, a jego szef miałby dawniej współpracować z gangsterami od prostytucji. To podważa autorytet moralny Nawrockiego.
– Media przychylne zastosowały strategię umniejszania i odwracania uwagi. Framing koncentrował się na motywie „kolejnego ataku Onetu”. DoRzeczy.pl artykuł zatytułował materiał: „Onet kolejny raz uderza w Nawrockiego. Nowy artykuł”, sugerując, że nie chodzi o fakty, tylko o kampanię hejtu. Podkreślano anonimowość świadków i to, że „plotki krążyły od dawna”, imputując opozycji inspirowanie tych rewelacji. WPolityce i TVP pomijały szczegóły zarzutów (aby ich nie powtarzać), skupiając się raczej na reakcji PiS: np. cytowano prezydenta Andrzeja Dudę, który bagatelizował sprawę mówiąc, że „Karol Nawrocki sam nad tym boleje” i że „wszyscy młodzi chłopcy robią głupstwa, to normalne”(próbując wrzucić to w kategorię wybryków młodości). Framing prorządowy budował obraz „ofiary nagonki”: Nawrocki jako porządny człowiek, którego przeciwnicy polityczni próbują pogrążyć starymi, nieudowodnionymi historiami.
– Media neutralne (np. Rzeczpospolita, część portali informacyjnych) podały streszczenie zarzutów, ale z zachowaniem dystansu. Wskazywano, że to ustalenia dziennikarskie Onetu, nie wyrok sądu. Dodawano reakcje obu stron: zapowiedź pozwu przez Nawrockiego, komentarze polityków. Ten zrównoważony framing przedstawiał Nawrockiego w archetypie „kontrowersyjnego kandydata” – z jednej strony zasłużonego historyka IPN, z drugiej obciążonego niejasną przeszłością. Zauważalna była też refleksja nad wpływem tej afery na kampanię: pytano, czy wyborcy PiS przejmą się takimi rewelacjami, czy raczej potraktują je jak atak na „swojego” (tu głosy były podzielone).
Interpretacje:
- (a) Pozytywna: Doniesienia Onetu są niewiarygodne i motywowane politycznie. Karol Nawrocki padł ofiarą oszczerstw bazujących na anonimowych pomówieniach ludzi, którzy po 20 latach „przypomnieli sobie” sensacje tuż przed decydującym głosowaniem. Brak dowodów materialnych – żadnych akt sprawy, nazwisk, zgłoszeń na policję z tamtego okresu. Nawrocki mógł pracować w hotelu, ale nie prowadził żadnej „siatki” – to absurdalne oskarżenie służące zdyskredytowaniu go. Jego szybka zapowiedź pozwu świadczy, że chce bronić dobrego imienia, lecz odpowiedzialnie nie robi z tego cyrku w trakcie wyborów. Co więcej, autorytety PiS (prezydent Duda, minister Sasin) dały wiarę Nawrockiemu – gdyby zarzuty miały podstawy, partia wycofałaby poparcie. A jednak Jarosław Kaczyński mówił: „Ręczę za Nawrockiego”. To pokazuje, że obóz Nawrockiego stoi za nim murem, uznając tę aferę za kłamliwy atak mediów Tuska.
- (b) Negatywna: Karol Nawrocki w młodości brał udział w półświatku przestępczym, co kategorycznie podważa jego kompetencje etyczne do bycia głową państwa. Świadkowie opisujący jego rolę w sprowadzaniu prostytutek są wiarygodni – niezależni od siebie potwierdzili ten sam proceder. Nawrocki nie tylko dorabiał jako ochroniarz, ale czerpał korzyści z czyjegoś nierządu, co jest bliskie definicji stręczycielstwa. Nawet jeśli minęło wiele lat, fakt, że nigdy się do tego nie przyznał i dopiero dociskany przez dziennikarzy zareagował groźbą pozwu, wskazuje na brak transparentności i skruchy. Ta sprawa wpisuje się w szerszy obraz: „związki z gangusami”, o których wspominał Tusk, budują portret Nawrockiego jako człowieka o podwójnej twarzy. W świetle takich zarzutów cała dotychczasowa kariera Nawrockiego (IPN, Muzeum II WŚ) wydaje się budowana na zakłamanym wizerunku patrioty, podczas gdy w tle kryją się ciemne interesy.
- (c) Obiektywna: Zarzuty Onetu pozostają nieudowodnione, ale są szczegółowe i pochodzą od naocznych świadków tamtych wydarzeń. Faktem jest, że Nawrocki rzeczywiście pracował w Grand Hotelu jako ochroniarz około 2001 roku – on sam tego nie neguje. Nie ma natomiast twardych dowodów, by poza ochroną zajmował się również pośrednictwem w prostytucji. Świadkowie twierdzą, że tak było, i oferują zeznania pod nazwiskiem przed sądem, co świadczy o ich przekonaniu o prawdziwości słów. Ale dopóki sprawa nie trafi do niezależnego postępowania (sądowego lub prokuratorskiego), należy traktować to jako poważne oskarżenie oparte na relacjach ustnych, nie potwierdzone dokumentami. Obiektywnie istotne jest to, że reputacja Nawrockiego doznała uszczerbku – sam fakt pojawienia się takich oskarżeń stał się faktem politycznym. Jakkolwiek było naprawdę, w świadomości części opinii publicznej pozostanie podejrzenie, że kandydat na prezydenta miał epizod powiązań z działalnością kryminalną.
Najlepiej uzasadniona interpretacja: Interpretacja obiektywna (c) jest tu najbezpieczniejsza i najlepiej uzasadniona, ponieważ dostępne dane są ograniczone do świadectw ustnych. Choć przekonujące, wymagają one weryfikacji – nie można z pełną pewnością przesądzić winy na podstawie samych publikacji prasowych. Negatywna wersja (że Nawrocki był faktycznie zamieszany w sutenerstwo) może wydawać się wiarygodna w kontekście innych skaz na jego wizerunku, lecz brakuje nam niezależnych dowodów na potwierdzenie tej narracji. Z kolei pozytywna interpretacja, negująca wszystko jako wymysł, ignoruje powagę i spójność relacji świadków oraz fakt, że Nawrocki nie przedstawił żadnego alibi czy wyjaśnienia poza ogólnym zaprzeczeniem. W świetle materiału dowodowego (relacji świadków zweryfikowanych przez dziennikarzy) najrozsądniej jest uznać, że sprawa pozostaje niejednoznaczna – ciężar dowodu leży po stronie oskarżycieli i ewentualnie wymiaru sprawiedliwości. Do czasu rozstrzygnięć prawnych najlepiej potwierdzoną informacją pozostaje to, iż istnieją poważne oskarżenia co do przeszłości Nawrockiego, które rzuciły cień na jego kandydaturę.
Udział w ustawkach chuligańskich (bójki kibiców)
Opis kontrowersji: W maju 2025 ujawniono również, że Karol Nawrocki w młodości uczestniczył w tzw. ustawkach kibicowskich – brutalnych, umówionych bójkach pseudokibiców. Sam Nawrocki przyznał to publicznie w rozmowie ze Sławomirem Mentzenem (liderem Konfederacji) podczas internetowej dyskusji w trakcie kampanii. Mentzen zapytał go wprost, czy brał udział w ustawce „70 na 70” – bójce 70 kiboli Lechii Gdańsk z 70 kibolami Lecha Poznań w 2009 r. pod Kościerzyną. Nawrocki nie zaprzeczył; odpowiedział pół-żartem, że brał udział w „różnych modułach szlachetnych walk”. To wywołało dociekania mediów – Gazeta Wyborcza i OKO.press odnalazły uczestników tamtych wydarzeń i przedstawiły kulisy jednej z najbrutalniejszych ustawek w Polsce. Według ich relacji w październiku 2009 r. na odludnej plaży starło się około 70 uzbrojonych w kastety i pałki chuliganów Lechii i około 60-70 chuliganów Lecha. Grupa gdańska miała wsparcie kryminalistów, bokserów i ochroniarzy z klubów (wśród nich rozpoznano 26-letniego wówczas Nawrockiego, pracownika IPN i boksera wagi ciężkiej). Walka odbyła się na gołe pięści, była bardzo krwawa, a Lechia Gdańsk – do której należeli chuligani z Nawrockim – nie dotrzymała „honoru” (ściągnęła posiłki spoza grona zwykłych kiboli, m.in. ludzi z półświatka). Źródła podają, że Nawrocki należał do bojówki ChWM (Chuligani Wolnego Miasta) i nosi do dziś tatuaże świadczące o przynależności do tej grupy. Informacje te zaszokowały opinię publiczną – stawiały bowiem pytanie, czy człowiek o takiej przeszłości nadaje się na urząd prezydenta.
Źródła i wiarygodność: Podstawą są tu wypowiedzi samego Nawrockiego – jego półoficjalne przyznanie się w rozmowie z Mentzenem (nagranie dostępne na YT) oraz wcześniejsze wywiady. Nawrocki już wcześniej (gdy nie myślał o polityce) wspominał w Radiu Poznań, że w młodości jako bokser miał „posłuch wśród nabuzowanych kolegów kibiców” i że „nie bał się ich fizycznie”, dzięki czemu darzyli go szacunkiem. Te słowa teraz nabrały nowego kontekstu. Gazeta Wyborcza dotarła do świadków – jednego z uczestników ustawki oraz policjanta z Trójmiasta zajmującego się kiedyś tym środowiskiem. Ich relacje brzmią wiarygodnie i są spójne z informacją ujawnioną przez samego Nawrockiego. Ustawka 70×70 z 2009 r. jest znana w „kronikach” pseudokibiców, więc łatwo to zweryfikować: faktycznie taka bójka miała miejsce i jest opisana m.in. na forach kibicowskich. Stronniczość źródeł: Wyborcza i OKO.press(nastawione krytycznie do PiS) wyraźnie nagłośniły tę sprawę, podkreślając jej brutalne szczegóły. TVN24 również opisała to, cytując fragmenty tekstu Wyborczej. Natomiast media prorządowe odpowiedziały kontratakiem: wPolityce, Niezalezna i TVP starały się relatywizować znaczenie tych wybryków. WPolityce.pl zebrało komentarze internautów i polityków PiS mówiących, że „sam Tusk też chodził na ustawki”, więc oburzanie się na Nawrockiego to hipokryzja. Wiarygodność faktów (udział Nawrockiego w bójkach) jest praktycznie niepodważona – on sam nie zaprzecza. Spór dotyczy raczej interpretacji i oceny moralnej tego epizodu.
Framing w mediach:
– Media nieprzychylne ujęły to jako skandal obyczajowo-etyczny. Kandydat na prezydenta został obsadzony w roli „byłego bandyty stadionowego”. TVN24 mówił o “szokujących kulisach najbardziej brutalnej ustawki”, w której Nawrocki stał “w pierwszym szeregu” bojówkarzy. Podkreślano, że w 2009 r. Nawrocki nie był już nastolatkiem, tylko dorosłym mężczyzną (26 lat) na odpowiedzialnym stanowisku (pracownik IPN, doktorant). To wzmacniało przekaz o jego niedojrzałości i skłonności do przemocy. W narracji liberalnych mediów pojawiał się archetyp „brutalnego zabijaki”, który stoi w sprzeczności z wizerunkiem statecznego urzędnika państwowego. Niektóre komentarze (np. lewicowych publicystów) pytały retorycznie, „czy Polacy chcą prezydenta-chuligana?” i „co na to Kościół?” – wszak Nawrocki kreował się też na kandydata katolicko-konserwatywnego. Ogólnie framing anty-Nawrocki malował jego przeszłość jako hańbiącą, sugerując, że brutalność i skrajny fanatyzm leżą u korzeni jego osobowości.
– Media przychylne przyjęły strategię normalizacji i kontrataku. Wielu polityków PiS i sprzyjających komentatorów bagatelizowało: “Kto z nas za młodu nie zrobił czegoś głupiego?”. Przypominano często, że Donald Tusk w młodości także był kibicem i bił się z chuliganami (Tusk opowiadał kiedyś publicznie o swoim „chuligańskim” epizodzie z lat 80.). WPolityce nazwało oburzenie opozycji “moralizatorską histerią liberałów”, zarzucając im podwójne standardy. Nawrocki we własnej narracji obsadzany był jako “twardziel”, co paradoksalnie ma być zaletą: według niektórych sympatyków PiS, Polacy w trudnych czasach chcą prezydenta, który “nie pęka i potrafi się bić”. Ten framing próbował przekuć potencjalną wadę w zaletę – czyniąc z Nawrockiego archetyp “wojownika” (co zresztą współgra nawet z pseudonimem „Batyr”, znaczącym “wojownik”). Media te eksponowały też narrację spiskową: skoro temat wypłynął tuż po nieudanej wizycie Nawrockiego w USA (spotkaniu z Trumpem) i przed II turą, to musi być to celowa akcja sztabu Trzaskowskiego mająca zdyskredytować rywala.
– Media neutralne opisywały sprawę rzeczowo: Nawrocki “przyznał, że był kibicem zaangażowanym w tzw. ustawki”, co stało się kolejną przeszkodą w jego kampanii. Wskazywano na dwuznaczność społeczną: część wyborców może to odebrać negatywnie (jako dowód agresywności i złego charakteru), ale pewna grupa (zwłaszcza młodszych mężczyzn, kibiców) może poczuć sympatię lub uznać Nawrockiego za “swojego chłopa, nie jakiegoś tam ugrzecznionego polityka”. Takie wyważone ramy nie usprawiedliwiały bójek, ale i nie przesądzały o całkowitej dyskwalifikacji – raczej stawiały pytanie, na ile wyborcy potrafią wybaczyć błędy młodości. Archetypowo był to obraz „zawadiaki z trudną przeszłością”, który teraz musi zdobyć zaufanie poważnego elektoratu.
Interpretacje:
- (a) Pozytywna: Udział Nawrockiego w ustawkach to błąd młodości, który został wyolbrzymiony politycznie. W Polsce wielu nastolatków i młodych mężczyzn kibicowało drużynom piłkarskim i niestety część wdawała się w bójki – nie jest to pochwalane, ale też nie odbiega całkowicie od pokolenia lat 90. i 2000. Sam Donald Tusk przyznał, że za młodu miał “chuligańskie epizody”, co pokazuje, że taka przeszłość nie przekreśla drogi do najwyższych urzędów. Ważne, że Nawrocki wyciągnął wnioski: od tamtego czasu skończył doktorat, poświęcił się pracy historycznej, nie ma śladów, by w ostatnich kilkunastu latach przejawiał agresję czy łamał prawo. Zamiast potępienia, bardziej stosuje się tu zasada przebaczenia i resocjalizacji – Nawrocki dojrzał i z chuligana stał się szanowanym działaczem państwowym. Ponadto jego waleczna natura może być zaletą: w polityce potrzebni są ludzie z charakterem i odwagą. To, że potrafił walczyć fizycznie, może symbolizować gotowość do walki o interes państwa na arenie politycznej. Innymi słowy, z młodzieńczej brawury wykuł się charakter.
- (b) Negatywna: Nawrocki czynnie uczestniczył w brutalnej przemocy i to będąc już dojrzałym człowiekiem na państwowej posadzie. Taka przeszłość nie jest zwykłym „wybrykiem”, lecz dowodem na brak zasad i skłonność do ekstremizmu. Bojówki stadionowe często mają powiązania z przestępczością – sam fakt, że Nawrocki obracał się wśród gangsterów (ChWM) i nosi ich tatuaże, jest wysoce niepokojący. Świadczy to o przyzwoleniu na przemoc i subkulturze nienawiści (kibole słyną z rasizmu, wulgarności, pogardy dla prawa). Czy ktoś o takiej mentalności potrafi szanować normy demokratyczne i koncyliacyjność wymagane od prezydenta? Negatywna interpretacja sugeruje, że “raz chuligan – zawsze chuligan”: Nawrocki może i zmienił garnitur, ale czy zmienił temperament? Jego późniejsze działania jako szefa IPN – np. konfrontacyjny styl, polaryzujące inicjatywy – niektórzy łączą z tym kibolskim duchem walki za wszelką cenę. W skrócie: człowiek o takiej przeszłości jest moralnie niegodny urzędu i może stanowić zagrożenie (tolerancja przemocy) dla standardów życia publicznego.
- (c) Obiektywna: Fakty są następujące: Karol Nawrocki był zagorzałym kibicem Lechii Gdańsk i brał udział w co najmniej jednej zorganizowanej bójce kibiców około 2009 roku. Nie zostało to ukarane przez prawo (ustawki często odbywały się na uboczu, bez interwencji policji), ale niewątpliwie miało miejsce. W tamtym okresie Nawrocki nie pełnił funkcji publicznej wysokiego szczebla – był pracownikiem IPN i doktorantem, czyli osobą na dorobku, nadal młodą (26 lat). Od tamtej pory minęło wiele lat, podczas których nie pojawiły się żadne sygnały, by Nawrocki nadal angażował się w przemocowe zachowania czy środowiska pseudokibiców. Można więc uznać, że ten rozdział życia został przez niego zamknięty. Obiektywnie patrząc, udział w bójkach stadionowych świadczy o pewnych cechach osobowości (impulsywność, potrzeba przynależności do „paczki”, może porywczość), ale nie przesądza jednoznacznie o obecnym charakterze. Wielu ludzi z wiekiem porzuciło radykalne młodzieńcze subkultury. Decyzję o poparciu takiego kandydata wyborcy muszą podjąć, oceniając na ile to zdarzenie z przeszłości wpływa na ich zaufanie. Faktem jest, że ujawnienie tych informacji zaszkodziło wizerunkowi Nawrockiego, zwłaszcza w oczach umiarkowanych wyborców, i stało się kolejnym obciążeniem w jego kampanii – to aspekt polityczny bez ocen moralnych.
Najlepiej uzasadniona interpretacja: Interpretacja obiektywna (c) wydaje się tu najbardziej uzasadniona, gdyż opiera się bezpośrednio na faktach, a nie emocjach. Dane z różnych źródeł potwierdzają, że Nawrocki brał udział w ustawkach – to nie ulega wątpliwości. Jednak ocena znaczenia tego faktu zależy od przyjętej perspektywy. Interpretacja negatywna słusznie piętnuje brutalność i ryzyko takich zachowań, ale trochę pomija kontekst (brak recydywy, zmiana stylu życia Nawrockiego). Z kolei narracja pozytywna próbuje obracać ten epizod w atut lub bagatelizować go, co nie do końca pasuje do poważnych konsekwencji, jakie mogły wyniknąć z takich bójek (ludzie ginęli lub byli okaleczani w ustawkach). Najlepiej trzymać się faktów: Nawrocki walczył kiedyś na pięści jako kibol – to prawda; dziś deklaruje, że jest innym człowiekiem – tego nie da się ani potwierdzić, ani zanegować, można co najwyżej obserwować jego obecne czyny. Dostępne dane (w tym własne słowa Nawrockiego) wskazują na prawdziwość wydarzeń, ale nie jednoznacznie determinują jego obecny charakter. Dlatego najlepiej uzasadnione jest podejście neutralne: uznać fakt i pozostawić ocenę społeczeństwu, czy i jak bardzo ten fakt go dyskwalifikuje.
Afera z pseudonimem „Tadeusz Batyr” (autopromocja w TVP)
Opis kontrowersji: W marcu 2025, krótko przed pierwszą turą wyborów, wybuchła nietypowa afera związana z działalnością naukową Nawrockiego. Okazało się, że w 2018 r. – będąc dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – Karol Nawrocki wydał książkę pod pseudonimem „Tadeusz Batyr” i wystąpił w lokalnej TVP, udając kogoś innego, by… pochwalić samego siebie. Sprawę opisał Onet, wykrywając, że autor biografii gangstera Nikodema Skotarczaka ps. „Nikoś” (książki “Spowiedź Nikosia zza grobu”) to tak naprawdę Nawrocki. W 2018 r. gdańska TVP3 przeprowadziła wywiad z rzekomym „Tadeuszem Batyrem” – mężczyzna miał założoną czapkę, zamazaną twarz i zmieniony elektronicznie głos. „Batyr” w tym wywiadzie wypowiadał się jako ekspert od świata przestępczego i chwalił historyka Karola Nawrockiego za inspirację do napisania książki. Innymi słowy, Nawrocki sam siebie przedstawiał jako godnego pochwały badacza, ale pod fałszywą tożsamością. Na jaw wyszło to dopiero w kampanii – Nawrocki najpierw się nie przyznawał, ale gdy dowody (np. wpisy w mediach społecznościowych z 2018 r.) wypłynęły, potwierdził na konwencji wyborczej, że „tak, to ja jestem Batyrem” i że zdecydował się na pseudonim ze względów zawodowych. Tłumaczył, iż nie chciał łączyć swojego stanowiska w Muzeum II WŚ z tematyką gangsterską, stąd pseudonim. A przebranie w TVP? – Uznał to za „niefortunną formę promocji” i argumentował, że używanie pseudonimów w literaturze i nauce to nic nadzwyczajnego. Niemniej sprawa stała się pośmiewiskiem w mediach społecznościowych i wywołała drwiny ze strony polityków opozycji (europoseł Bartosz Arłukowicz pisał o „rozdwojeniu jaźni” Nawrockiego). Międzynarodowe media (BBC, Reuters) również odnotowały ten incydent jako kuriozum kampanii.
Źródła i wiarygodność: Tutaj nie ma sporu co do faktów – dowodów dostarczył sam Nawrocki poprzez swoją książkę i nagranie programu TVP z 2018 (to nagranie Fakt TVN odnalazł w archiwach). Onet i inne media tylko wypunktowały te fakty. Reuters napisał o tym neutralny artykuł, potwierdzając dane: pseudonim, wywiad w przebraniu, cytując nawet wypowiedź Nawrockiego w obronie swojej decyzji. Źródła przychylne rządowi nie próbowały zaprzeczać (bo trudno negować oczywistość), raczej stonowały ton. TVP World (anglojęzyczny kanał państwowy) informował o „disguised identity to praise own book” bez komentarza wartościującego. Wiarygodność nie jest tu problemem – incydent jest dobrze udokumentowany (istnieją fragmenty programu z „Batyr-em” oraz sama książka wydana pod tym nazwiskiem). Stronniczość przejawiała się zatem tylko w interpretacji: opozycja i niezależne media określały to jednoznacznie jako kuriozalne oszustwo; media prorządowe minimalizowały znaczenie, sugerując, że to błahostka rozdmuchana na potrzeby kampanii.
Framing w mediach:
– Media krytyczne (np. TVN, Wyborcza, OKO.press) ukazywały tę historię jako kompromitację intelektualnąNawrockiego. Wskazywano na nieetyczność i śmieszność sytuacji: dyrektor państwowej instytucji publicznej przebiera się i zakłada „maskę”, by wystąpić we własnej sprawie, oszukując widzów TVP. Framing był tu satyryczny: Nawrocki przedstawiony został jako „hochsztapler” spragniony pochwał, który sam sobie wystawił laurkę. Archetypowo przypisano mu rolę “narcyza” o rozdwojonej osobowości. Komentatorzy kpili, że może Następnie Nawrocki „spotykał się z Tadeuszem i wymieniał poglądy” – wyśmiewając absurd tej sytuacji. Podkreślano też, że Nawrocki chciał ukryć autorstwo książki, bo obawiał się reakcji przełożonych albo kontrowersji (książka o gangsterze nie pasowała do misji muzeum). To z kolei rodzi pytania o uczciwość naukową – czemu nie podpisał się własnym nazwiskiem od razu? Czy wstydził się jakości tej pracy? Taki framing podważał wiarygodność Nawrockiego jako historyka (skoro uciekał się do pseudonimu) i jako człowieka szczerego.
– Media prorządowe minimalizowały sprawę, nie nadając jej wielkiej wagi. Kiedy pytano polityków PiS o ten incydent, padały odpowiedzi sugerujące, że “to normalna praktyka”. Sam Nawrocki starał się frame’ować to jako „pseudonim literacki” – coś, co ma długą tradycję (przykłady pisarzy, którzy pisali pod pseudonimami). TVP Info i wPolityce zwracały uwagę, że “zarzutem jest pisanie książek pod pseudonimem? Przecież wielu tak robi”. Próbowano też przerzucić winę na lokalną TVP Gdańsk z 2018 r., sugerując że to dziennikarze tej stacji dopuścili się nadużycia emitując taki wywiad – zresztą obecne kierownictwo TVP Gdańsk potępiło ten incydent jako „zaniedbanie zawodowe” i „dziennikarsko wątpliwe działanie”. Pro-Nawrocki media starały się więc wykreować go na kogoś, kto co prawda użył pseudonimu, ale nie zrobił nic złego – to raczej “przesadna gorliwość” redakcji TVP Gdańsk ośmieszyła sprawę. Ten framing chronił archetypu „sumiennego historyka” Nawrockiego, który z powodów formalnych użył innego nazwiska, a cała reszta to “głupia afera”.
– Media neutralne (np. PAP, Polsat News) zrelacjonowały fakt bez silnych epitetów: podano, że Nawrocki potwierdził używanie pseudonimu i wyjaśnił motywy. Reuters i Politico na arenie międzynarodowej opisały to sucho, choć sam fakt uznano za na tyle ciekawy, że warto o nim wspomnieć w kontekście kampanii. Tutaj framing był typu “ciekawostka wyborcza” – coś, co rzadko się zdarza (kandydat chwalący się incognito), ale przedstawione bez mocnych słów oceny. Archetypowo jawił się obraz „kombinatora”, ale w tonie bardziej zdziwienia niż potępienia.
Interpretacje:
- (a) Pozytywna: Karol Nawrocki nie zrobił nic niewłaściwego – skorzystał z pseudonimu literackiego, co jest powszechnie akceptowaną praktyką w świecie nauki i literatury. Jego intencją nie było oszukanie kogokolwiek, tylko oddzielenie działalności naukowej (książka o mafiozie) od pełnionej wówczas funkcji dyrektora Muzeum (instytucji o innej tematyce). Wywiad w TVP z zamazaną twarzą to może nietypowa forma promocji, ale przecież nikomu nie wyrządziła szkody – program przedstawił ciekawą historię o Nikosiu, a „Batyr” nie szerzył żadnych kłamstw, tylko opowiadał o książce. Jeśli ktoś tu zawinił, to raczej redakcja TVP, która mogła jawnie powiedzieć widzom, że autor używa pseudonimu (byłoby prościej). Szum medialny wokół tej sprawy jest sztucznie nakręcony: opozycja czepia się drobiazgów, bo nie ma poważniejszych zarzutów wobec kompetencji Nawrockiego jako kandydata. W istocie pokazuje to nawet pewien dystans i poczucie humoru Nawrockiego – potrafił wcielić się w inną rolę, by promować historię. Lepiej, że promuje książki (nawet swoje) niż miałby robić coś gorszego.
- (b) Negatywna: Ten incydent obnaża nieuczciwość i megalomanię Nawrockiego. Zamiast rzetelnie zapracować na pochwały, pochlebiał sam sobie, oszukując widzów telewizji publicznej. To działanie nieetyczne – podważa wiarygodność Nawrockiego jako naukowca (bo ukrywa autorstwo) i jako osoby publicznej. Skoro był zdolny do takiej mistyfikacji dla własnej korzyści (lepszej sprzedaży książki, budowania legendy „wybitnego historyka”), to czy można mu wierzyć w poważniejszych sprawach? W interpretacji negatywnej jest to przejaw skrajnej pychy i braku szacunku dla społeczeństwa – Nawrocki założył, że ludzie się nie zorientują, a on sprytnie wypromuje siebie samego. To zachowanie niegodne kandydata na prezydenta, bo prezydent musi cechować się uczciwością i transparentnością, a nie tworzeniem fałszywego alter ego dla autopromocji. Można też postawić pytanie: czy Nawrocki nadużył zasobów instytucji publicznej? (Wywiad w TVP – państwowej telewizji – posłużył jego prywatnej promocji). Podsumowując, negatywna interpretacja ukazuje Nawrockiego jako człowieka, który manipuluje faktami dla własnej chwały, co źle wróży jego ewentualnej prezydenturze.
- (c) Obiektywna: Fakt jest potwierdzony: Karol Nawrocki posługiwał się pseudonimem Tadeusz Batyr przy publikacji książki w 2018 r., a następnie incognito wystąpił w TVP Gdańsk jako autor tejże książki. Działanie to było nietypowe i wprowadzało widzów w błąd, ale nie złamało prawa. Pseudonim literacki sam w sobie nie jest niczym nagannym – wielu autorów tak robi. Problem leży w fakcie, że nie ujawniono, iż Batyr to Nawrocki, co w kontekście programu publicznego może być uznane za wątpliwe etycznie. Nawrocki tłumaczy powody (oddzielenie ról zawodowych) i to tłumaczenie jest logiczne z jego perspektywy, choć dla opinii publicznej może nie być w pełni przekonujące. Obiektywnie, afera Batyr zaszkodziła przede wszystkim wiarygodności Nawrockiego – stał się obiektem kpin, co w kampanii wyborczej oznacza stratę wizerunkową. Nie ma tu natomiast bezpośrednich konsekwencji prawnych ani ofiar (nikt poza reputacją kandydata nie ucierpiał). Można więc powiedzieć, że to wpadka wizerunkowa, odsłaniająca pewną skłonność Nawrockiego do autokreacji, ale sama w sobie nie świadczy o jego zdolnościach czy programie politycznym.
Najlepiej uzasadniona interpretacja: Interpretacja obiektywna (c) jest tu najtrafniejsza, gdyż wszystkie strony zgadzają się co do faktów – spór dotyczy oceny. Dostępne dane (nagranie programu, wypowiedzi Nawrockiego) jednoznacznie pokazują, co się wydarzyło, i nie pozostawiają pola do negacji zdarzenia. Przy takiej przejrzystości faktów najlepiej trzymać się ich samej wymowy: czyn Nawrockiego był niecodzienny i nieprofesjonalny, nadszarpnął jego wizerunek, ale jednocześnie nie jest aferą dużego kalibru (np. korupcyjną czy kryminalną). Interpretacja negatywna, choć słusznie punktuje nieetyczność, może być nadmiernie surowa w kontekście braku poważniejszych skutków – bardziej ośmieszył się, niż zagroził interesowi publicznemu. Interpretacja pozytywna z kolei trywializuje sprawę trochę na siłę, ignorując realne odczucie déjà vu i niesmaku u części odbiorców. Dlatego najrzetelniej jest stwierdzić: Nawrocki dopuścił się świadomej mistyfikacji medialnej i poniósł tego konsekwencje w postaci utraty zaufania u części wyborców. Taki opis oddaje istotę sprawy bez dodatkowych barw emocjonalnych, zgodnie z udokumentowanymi faktami.
Nieprawidłowości finansowe w IPN (raport NIK)
Opis kontrowersji: W tle osobistych afer, na finiszu kampanii (maj 2025) pojawił się jeszcze jeden poważny wątek: raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) dotyczący działalności IPN pod kierownictwem Karola Nawrockiego (lata 2021–2023). Ujawniono w nim liczne nieprawidłowości finansowe – według NIK IPN zmarnotrawił lub wydatkował niecelowo ok. 72 mln zł środków publicznych. Około 30 mln zł wydano z naruszeniem przepisów (niegospodarnie bądź nierzetelnie). Jednym z najbardziej medialnych punktów było stwierdzenie, że prezes IPN (Nawrocki) przez ponad 2 lata bezpłatnie zajmował służbowy apartament o pow. 70 m² w budynku IPN, generując dla Instytutu stratę ok. 55 tys. zł (wcześniej lokal wynajmowano za 2 tys. zł miesięcznie). Ów “apartament” stał się w mediach określany pół żartem “apartamentem miłości” (takiego sformułowania użył Donald Tusk, sugerując może nieetyczne wykorzystanie go). Raport NIK zarzucił też IPN-owi liczne przypadki omijania prawa zamówień publicznych, zawyżonych wydatków na delegacje i wydarzenia, oraz chaos organizacyjny. Informacja o tych nieprawidłowościach pojawiła się tuż przed II turą– 27 maja 2025 Marian Banaś (szef NIK) przedstawił ją oficjalnie na posiedzeniu komisji sejmowej.
Źródła i wiarygodność: Źródłem jest tu oficjalny raport NIK – dokument państwowego organu kontrolnego. Choć Marian Banaś bywa politycznie skonfliktowany z PiS, sama kontrola opiera się na twardych danych finansowych. Doniesienia o wynikach raportu podały m.in. TVN24 (za Business Insiderem), Rzeczpospolita, Dziennik Gazeta Prawna i inne media ogólnopolskie. Wiarygodność tych informacji jest wysoka: to wyniki kilkumiesięcznej kontroli, poparte dokumentacją. Oczywiście istnieje kontekst polityczny – raport ogłoszono w newralgicznym momencie kampanii, co media prorządowe wytknęły jako nieprzypadkowe zagranie. Media opozycyjne podchwyciły temat, bo potwierdzał on tezę o niekompetencji Nawrockiego jako menedżera instytucji publicznej. Media przychylne PiS właściwie przemilczały lub zbagatelizowały tę sprawę – w przekazach TVP Info dominowały wtedy tematy rzekomych afer Trzaskowskiego. Kilka prawicowych portali sugerowało, że Marian Banaś mści się na PiS i dlatego “czepia się IPN”, jednak nie negowano konkretnych liczb. Stronniczość objawiła się więc głównie w podkreślaniu lub pomijaniu tej informacji: opozycja grzmiała o “kolejnej kompromitacji Nawrockiego”, w obozie PiS starano się nie nadawać temu rozgłosu.
Framing w mediach:
– Media nieprzychylne ujęły ten raport jako dowód na niegospodarność i nadużycia za rządów PiS, personalizując to na Nawrockim. Przebijał archetyp “nieudolnego nominata”, który dostaje posadę nie ze względu na kompetencje menedżerskie, tylko lojalność polityczną – a potem nie potrafi sprawnie zarządzać (stąd milionowe straty). Szczególnie nośny był wątek apartamentu służbowego: opozycyjne media przedstawiały go jako przywilej, który Nawrocki sobie przyznał – 70 m² w Warszawie za darmo, podczas gdy zwykli ludzie płacą wysokie czynsze. Sugestia była taka, że Nawrocki “pasł się na publicznym”, co gryzie się z misją IPN (Instytutu pamięci, moralności). Framing akcentował hipokryzję i pazerność: ktoś, kto mówi o patriotyzmie i pamięci, sam nie dba o gospodarność pieniędzmi podatników. Pojawił się też kontekst polityczny – przypomnienie, że to Banaś (który sam miał afery) wytyka błędy Nawrockiemu, co jest symbolem upadku standardów (skoro nawet “pancerny Marian” krytykuje).
– Media przychylne niemal nie frame’owały tej sprawy – ich milczenie samo w sobie jest strategią framingu (unikanie tematu to próba nadania mu jak najmniejszej ważności). Jeśli już wspominano, to umniejszano: mówiono np., że “NIK czepia się drobiazgów”, a apartament to po prostu pokój gościnny, z którego korzystało wielu urzędników przyjezdnych (sugestia: Nawrocki przeniósł się z Gdańska do Warszawy i tymczasowo mieszkał w budynku IPN, co jest tańsze niż hotel). Prorządowi komentatorzy podkreślali też polityczną wojnę PiS z Banasiem: insynuowano, że Banaś publikuje raport akurat teraz, żeby zaszkodzić kandydatowi PiS, więc nie należy go traktować całkiem apolitycznie. Taki framing sugeruje archetyp “ofiary układu” – Nawrocki niby pada ofiarą rozgrywek na górze, a realne zarzuty są drugorzędne. Konkretnych liczb czy zarzutów jednak prorządowe media nie prostowały – raczej pomijały je.
– Media neutralne rzetelnie opisały zawartość raportu: wyliczyły kwoty, wymieniły najważniejsze stwierdzenia (niecelowe wydatki, bezpłatnie zajmowany lokal itd.). Framing był tu formalny: pokazano Nawrockiego jako szefa instytucji, który otrzymał negatywną ocenę audytorów. Wizerunkowo to archetyp “zawodzącego urzędnika” – może nie celowo złego, ale takiego, w którego jednostce panował bałagan i brak dyscypliny finansowej. DGP czy BI nie dopisywały do tego moralnej oceny, tylko wskazywały potencjalne skutki: np. czy te rewelacje wpłyną na odbiór Nawrockiego przez elektorat centrowy (jako “nieogarniętego” kandydata).
Interpretacje:
- (a) Pozytywna: Raport NIK jest przesadzony i motywowany politycznie – doszło do pewnych uchybień proceduralnych, ale żadnej malwersacji czy kradzieży. IPN za prezesury Nawrockiego realizował wiele nowych projektów (wystawy, edukacja, inwestycje), stąd duże kwoty w raporcie, które Banaś interpretuje złośliwie jako “niecelowe”, podczas gdy mogły służyć ważnym celom pamięci historycznej. Bezpłatny lokal dla prezesa? – To standard w wielu instytucjach, że zapewnia się mieszkanie służbowe osobom spoza Warszawy, by nie traciły czasu i pieniędzy na dojazdy. Nawrocki przenosząc się z Gdańska, korzystał z dostępnego pokoju gościnnego – dzięki temu oszczędził publiczne pieniądze, bo nie trzeba było opłacać mu hotelu czy dodatku mieszkaniowego. Marian Banaś, znany z konfliktu z rządem, celowo nagłośnił te kwestie tuż przed wyborami, co wskazuje na jego stronniczość. Interpretacja pro-Nawrocki mówi zatem: nie było żadnej afery finansowej, tylko techniczne kwestie, które w normalnym czasie dałoby się wyjaśnić, ale wykorzystano je propagandowo przeciw kandydatowi PiS.
- (b) Negatywna: Raport NIK ujawnia, że Nawrocki nie radził sobie z zarządzaniem IPN i dopuścił do faktycznego marnotrawstwa publicznych pieniędzy. 72 miliony złotych nieprawidłowości to ogromna kwota – nawet jeśli część to błędy formalne, skala świadczy o systemowym zaniedbaniu lub ignorancji. Szczególnie oburzający jest przykład przywłaszczonego apartamentu służbowego – Nawrocki czerpał prywatną korzyść (darmowe mieszkanie w stolicy) kosztem instytucji. To pokazuje, że traktował IPN jak folwark, gdzie prezesowi wszystko wolno i gdzie pieniądze podatników wydaje się bez należytej kontroli. Taka postawa dyskwalifikuje go moralnie: ktoś, kto nie umie gospodarować funduszami publicznymi i nadużywa przywilejów, nie powinien dostać pieczy nad budżetem Kancelarii Prezydenta czy mieć wpływu na finanse państwa. Negatywna interpretacja łączy to z charakterystyką Nawrockiego wyłaniającą się z innych afer: skłonność do korzystania z luk (mieszkanie staruszka, mieszkanie służbowe), do wygody ponad zasady. To portret człowieka, który głosi patriotyzm, a praktykuje nepotyzm i marnotrawstwo.
- (c) Obiektywna: Ustalenia NIK wskazują, że w IPN w latach 2021–2023 wystąpiło wiele uchybień finansowych, co stawia Karola Nawrockiego w niekorzystnym świetle jako szefa tej instytucji. Trzeba jednak rozróżnić kategorie tych nieprawidłowości: część to naruszenia formalne (np. tryby zakupów, kwestie dokumentacji), które mogą wynikać z niekompetencji służb finansowych IPN, a nie złej woli prezesa. Inne – jak korzystanie z lokalu służbowego – dotykają bezpośrednio Nawrockiego; choć praktyka udostępniania mieszkań służbowych nie jest czymś niezwykłym, to zwykle powinna być odpłatna lub obłożona regulaminem (czy IPN taki miał? – tego raport nie podaje). Obiektywnie, Nawrocki odniósł pewną prywatną korzyść (mieszkał za darmo), co formalnie jest stratą dla IPN. Nie stwierdzono jednak, by przywłaszczył pieniądze czy działał dla zysku – raczej skorzystał z przywileju stanowiska. NIK nie zawiadomił prokuratury (przynajmniej nic o tym nie doniesiono), więc mówimy o odpowiedzialności dyscyplinarnej, nie karnej. Obiektywnie jest to zatem sygnał, że zarządzanie IPN za Nawrockiego było dalekie od doskonałości. Dla wyborców stanowi to informację, że kandydat ma pewne braki menedżerskie i być może skłonność do folgowania sobie kosztem instytucji. Czy to efekt złych nawyków całego obozu władzy, czy osobista cecha Nawrockiego – tego obiektywne dane nie rozstrzygają.
Najlepiej uzasadniona interpretacja: Interpretacja obiektywna (c) wydaje się najbardziej rzetelna, ponieważ opiera się bezpośrednio na ustaleniach raportu NIK bez dodatkowych spekulacji. Dostępne dane (liczby, fakty) jasno dowodzą, że były nieprawidłowości, ale nie dowodzą celowego przestępstwa ze strony Nawrockiego. Negatywna interpretacja – że Nawrocki jest rozrzutny i nadużywający władzy – ma podstawy w tym raporcie (np. kwestia mieszkania), lecz należy pamiętać o kontekście: audyt dotyczy całej instytucji i wielu decyzji, nie wszystkie musiały przechodzić przez ręce prezesa. Pozytywna interpretacja zaś próbuje usprawiedliwić zbyt wiele, ignorując faktyczne straty finansowe. W świetle danych najuczciwiej jest stwierdzić: Nawrocki nie dopełnił pewnych obowiązków jako szef IPN, co wykazał niezależny organ kontrolny. To stwierdzenie jest oparte na faktach i nie przesądza intencji – zostawiając czytelnikowi ocenę, czy wynikało to z niekompetencji, czy złej woli. Taki wniosek jest najlepiej podbudowany dostępnymi informacjami (raport NIK, cytowany m.in. przez Business Insider i TVN24).
Podsumowanie
Analiza powyższych kontrowersji – od osobistych zachowań z przeszłości po sposób zarządzania instytucją publiczną – pokazuje, że wizerunek Karola Nawrockiego był przedmiotem intensywnej walki informacyjnej. Media nieprzychylne prezentowały go głównie w negatywnych archetypach (oszust, cynik, brutal, hipokryta), media przychylne kontrowały narracją usprawiedliwiającą (dobroczyńca, twardziel, ofiara nagonki), zaś źródła neutralne starały się oddzielać fakty od opinii, choć same fakty często były dla Nawrockiego niewygodne.
We wszystkich przypadkach najbezpieczniej było odwoływać się do twardych danych i dokumentów – te zaś w wielu kwestiach potwierdziły zarzuty lub przynajmniej je uprawdopodobniły (mieszkanie od seniora, bójki kiboli, pseudonim i przebieranka, zaniedbania finansowe). Obiektywne interpretacje, oparte na tych faktach, wydają się najbliższe prawdy. W niektórych sprawach (np. mieszkanie pana Jerzego) interpretacja negatywna ma bardzo mocne podstawy, bo trudno znaleźć pozytywne wytłumaczenie sytuacji, w której starszy człowiek kończy w DPS, a polityk korzysta z jego lokum. W innych (np. prostytutki w hotelu) ostrożność każe poczekać na dowody, stąd neutralne podejście jest bardziej uzasadnione, nim wyda się wyrok.
Ogólnie, z zebranych materiałów wynika, że wiele kontrowersji wokół Nawrockiego było samozawinionych (jego decyzje lub przeszłe czyny), choć eksponowanych w specyficznym momencie przez przeciwników politycznych. W starciu narracji to właśnie fakty (dokumenty, świadectwa) okazały się decydujące – a te w dużej mierze potwierdzają krytyczne oceny. Dlatego spośród trzech proponowanych interpretacji każdej afery, to interpretacje negatywne albo obiektywne (oddające negatywne fakty bez epitetów) okazały się najlepiej uzasadnione. Interpretacje pozytywne, serwowane przez obóz sprzyjający Nawrockiemu, często pomijały istotne informacje lub opierały się na argumentach ad personam (atak na media, przypominanie cudzych przewin), co czyni je słabszymi wobec konkretów ujawnionych w źródłach.
Wykorzystane źródła: W analizie przywołano przekazy mediów nieprzychylnych (m.in. TVN24, Gazeta Wyborcza, Onet, OKO.press) ujawniające lub piętnujące kolejne kontrowersje, mediów przychylnych (Telewizja Republika/wPolityce, Do Rzeczy, Niezalezna, TVP) przedstawiające linie obrony i narracje prorządowe, a także mediów neutralnych i zagranicznych (Rzeczpospolita, DGP, Business Insider, Reuters, Politico) dostarczające zbalansowanych informacji i szerszego kontekstu. Wszystkie kluczowe fakty zostały poparte stosownymi cytatami z tych źródeł, co pozwoliło zweryfikować wiarygodność przedstawionych informacji. Dzięki temu powstał możliwie pełny i rzetelny obraz kontrowersji związanych z Karolem Nawrockim w badanym okresie.
Źródła cytowane:
- Źródła nieprzychylne: m.in. TVN24 („Kontrowersje wokół Nawrockiego…”; „Szczegóły brutalnej bijatyki…”), Gazeta Wyborcza/OKO.press (cyt. za TVN24 i BI), Onet („Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”; „Zgrzyt w Kolegium IPN”).
- Źródła przychylne: m.in. wPolityce („Internauci murem za Nawrockim…”; „UJAWNIAMY. Mamy testament…”; „Jacek Sasin: Nawrocki uratował…”), Do Rzeczy („Onet wraca do tematu prostytutek…”), Niezalezna („Drugie mieszkanie Nawrockiego…” cyt. za wPolityce).
- Źródła neutralne/inne: Rzeczpospolita („Nawrocki w czapce… czyli afera Batyr”; „Prostytutki w Grand Hotelu – Onet:…”), Business Insider Polska („Milionowe nieprawidłowości w IPN – raport NIK”), Reuters („Polish candidate takes flak for praising alter ego”), Politico („Apartment deal lands Nawrocki in hot water”).
Słowo wyjaśnienia na koniec:
Nie uważam, żeby ten raport był kompletny, bezbłędny i nadawał się do publikacji w klasycznych mediach. On raczej pokazuje, jak metodycznym narzędziem i niepodatnym na typowo ludzkie emocje jest czatbot. Jednocześnie czatboty pominęły wiele szczegółów w każdej z przytoczonych, kontrowersyjnych historii. Być może polecenie powinno zawierać instrukcję znalezienia odpowiedzi kandydata na każdy z zarzutów. Odpowiedzi w końcu mogą być niespójne a życzliwe kandydatowi media takie niespójności raczej schowają niż uwypuklą.