Idealne kopie słynnych Złotych Przebojów usłyszałem, siedząc w restauracji. Stopień podobieństwa kolosalny wręcz. Nawet wierne naśladowanie seplenienia albo akcentu. Głowę dam, że to była muzyka z AI.
Gdyby kiedyś medycyna umiała odczytywać zapisy pamięci w mózgu, to u mnie okazałoby się, że niepraktycznie dużo miejsca zajmują najbardziej znane polskie przeboje. Kawałki T.Love, Kazika, Maryli Rodowicz i tak dalej. Zapamiętane co do nutki, niestety. Choroba zawodowa człowieka, który musiał słuchać tego zbyt wiele razy. Pracowałem bowiem kiedyś w radiu Złote Przeboje. W zasadzie się nie przydaje. Aż do wczoraj.
Siedziałem wczoraj w restauracji hotelowej w Poznaniu i nagle lecą Elektryczne Gitary, ale głos momentami jakiś dziwny. Niby Sienkiewicz, aranż praktycznie identyczny, a jednak coś nie pasuje. Za chwilę leci Kazik. I znowu dziwnie: głos Kazika znam, zapamiętałem barwę, ale tu jest jakby młodziak, a piosenka to przecież „Baranek”. A potem cała seria piosenek, wszystkie z tą samą cechą. Głos wokalistki, wokalisty prawie identyczny, i uwaga, maniera, wymowa, akcentowanie też. Zatrudnili imitatorów? To zakres naśladownictwa wręcz niespotykany.
Zjawisko coverów łudząco podobnych nie jest nowe. Ale jeśli dodatkowo cała piosenka brzmi jak kopia z bardzo, bardzo małymi różnicami, a głosy naśladują niezwykle wiernie te oryginalne, również w wymowie słów, akcentach i tak dalej, to…? To kłania się AI. Może Suno, może Udio. Tego nie wiem.
Generatywne modele do tworzenia piosenek, zgaduję, nie są w stanie zachować absolutnej wierności. Gdyby nie te siedem lat słuchania „złotych przebojów” w zasadzie codziennie, pewnie dałbym się nabrać. Chyba dałbym.
Paradoksalnie, gdyby dało się precyzyjnie sterować wynikami pracy modeli, sprawa od strony prawnej byłaby może mniej ryzykowna. Kopiować Kult i płacić tantiemy zdaje się można. Czym miałoby się to różnić od legalnego zagrania na weselu? Ale kopiować i jeszcze udawać osobę? Hmmm. Nie jestem prawnikiem, ale tu uważałbym bardzo.
Bo jak właściwie hotel na tym zarabia? Domyślam się, że nie zarabia, ale oszczędza. Muzyka odtwarzana w lokalu publicznym oznacza opłaty: ZAiKS za autorów, STOART czy SAWP za wykonawców. Im więcej hitów leci z głośnika, tym większy rachunek. Jak wezmą AI, zostaje tylko ZAiKS dla kompozytora. Koniec. Żadnych opłat dla wykonawców, producentów ani właścicieli konkretnych nagrań. A to czasem cała warstwa pośredników, którzy żyli z tego, że popularna wersja przeboju pochodzi z czyjegoś koncertu albo czyjejś aranżacji.
W Polsce „muzyka bez ZAiKS” to zresztą osobna branża. Są serwisy, które sprzedają lokalom taką muzykę, w cenie od kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Wejście AI pozwala radykalnie taniej, na zamówienie generować tło muzyczne, zachowując niezwykłe podobieństwo do oryginału. To jest jak podróbka okularów „Lui Witą”. 99% ludzi nie zauważy różnicy.
Jak to dalej może się rozwinąć? Obstawiam trzy rzeczy.
Po pierwsze, kusić będzie też branżę radiową. Ona płaci w tantiemach za muzykę olbrzymie pieniądze. Tyle że ryzykuje więcej. W hotelu muzyka jest dodatkiem do atmosfery. W radiu jest daniem głównym.
Po drugie, spór o prawo do głosu już się zaczął. Kompozycję da się rozliczyć tantiemami, ale sklonowanie barwy i maniery konkretnej osoby to już podszywanie. W Polsce głos to dobro osobiste, w USA right of publicity. Niedawno znany lektor Jarosław Łukomski pozwał firmę od szamb, która puściła w reklamie głos łudząco do niego podobny, choć on tych słów nigdy nie nagrał. Część mediów nazwała to wprost „kradzieżą głosu” (Gazeta Prawna, Bankier). Sądowy biegły z fonoskopii orzekł dokładnie tymi samymi słowami, których sam użyłem wyżej: łudząco podobny. Firma broni się, że nie użyli nazwiska lektora. Przepisu wprost o ochronie głosu nie ma, bo do niedawna nie był potrzebny. To pierwsza taka sprawa w Polsce. Zgaduję, że kolejne pójdą już nie od lektorów, ale od żyjących wokalistów.
Po trzecie, jeszcze słychać różnicę. Niedługo już nie da się odróżnić gołym uchem. Jak sądy i doktryna uporają się z problemem, ile Maryli jest w Maryli, żeby można było mówić o Maryli, a nie o innym głosie, mającym po prostu wiele cech wspólnych?